windykacja.edu.pl





Partnerzy


kredyty dla firm

chwilówka bez BIK-u

karty kredytowe

ubezpieczenie samochodu


Kłamstwa i fałszywe zeznania.

Dłużnik (pewna pani), złożyła zarzut od wydanego przeciwko niej nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym. W zarzucie tym uznała swój dług natomiast skłamała, jakoby wierzyciel (właściciel hurtowni, który skredytował ją towarem) mający swą siedzibę w odległości 50 km od niej, przyjechał do niej do sklepu i słownie odroczył jej płatność do następnego roku, tak więc "roszczenie nie jest jeszcze wymagalne". Jako rzekomych świadków tego zdarzenia podała... a jakże, swoich pracowników. I w ten sposób nakaz nie uprawomocnił się dotąd, wierzyciel musiał wnieść teraz opłatę sądową w związku ze sprzeciwem dłużniczki i dalej będzie borykał się, nie wiadomo jak długo jeszcze, w walce o swoje pieniądze. Sąd zapewne w końcu przyzna rację wierzycielowi, jednak nie wiadomo, czy do tego czasu dłużnik nie ukryje majątku stając się "niewypłacalną". Złożenie przeciwko niej doniesienia do organów ścigania w związku z takim jej postępowaniem zapewne zakończyłoby się odmową wszczęcia postępowania lub jego umorzeniem. Nadmieniamy, że w takiej sytuacji zarówno sąd, jak też organy ścigania nie popełniają uchybień w świetle obowiązującego prawa, bo taka jest procedura. Zapewne zdawała sobie z tego sprawę ta pani lub może prawnik, który owej pani podsunął ten pomysł. Dopiero jeżeli zezna tak pouczona o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, dopiero wówczas może mieć kłopoty, jeżeli jej kłamstwo wyjdzie na jaw.

Nawiasem mówiąc, to często dłużnicy kłmią tak, że nie można zweryfikować tych kłamstw. Sąd może co najwyżej nie dać wiary takim zeznaniom. Przykładem może być sądowy spór o zapłatę pożyczki - pozwany może twierdzić, że pożyczkę powodowi zwrócił tyle że nie otrzymał pokwitowania (sam o nie nie poprosił) na tą okoliczność.

powrót